Jak mądrze wziąć kredyt

Wiele osób twierdzi, że najlepszą ofertę dostaną w banku, w którym od lat mają konto, kartę kredytową czy inne produkty. Nic bardziej mylnego, ale to nie jedyny z często popełnianych błędów podczas podejmowania decyzji kredytowej.

Mam u nich konto od lat, docenią to

Nic z tego. W Polsce banki od lat zajmują się pozyskiwaniem nowych klientów, a nie dopieszczaniem „starych”, którzy często korzystają z ich usług z przyzwyczajenia i wygody. Oczywiście zazwyczaj łatwiej jest przebrnąć przez wszelkie procedury w dotychczasowym banku, bo kilkuletnia historia wpływów na konto oraz wydatków jest sporą bazą wiedzy o przyszłym kredytobiorcy, ale często to ostatni atut takiej oferty. Doniesienie raptem 2-3 druków więcej do konkurencji może się bardzo opłacić. Bank liczy, że po zaciągnięciu kredytu otworzysz także konto, weźmiesz kartę kredytową czy skorzystasz z ubezpieczenia – często te oferty są atrakcyjne, bo bankowi zależy na pozyskaniu kolejnego klienta, zwłaszcza od konkurencji. Pamiętaj, że kredyt zaciągasz na wiele lat i nawet niewielkie części procenta mogą mieć sumarycznie ogromne znaczenie.

Ubezpieczenie kredytu to dodatkowe bezpieczeństwo

Jedno można powiedzieć na pewno: ubezpieczenie kredytu to z całą pewnością większy jego koszt. Bardzo często banki kuszą niższym oprocentowaniem kredytu, jeśli klient wykupi także polisę. Ubezpieczenie przybiera różne formy, najczęściej jednak jest to dość zagmatwana nazwa, sugerująca, że tak naprawdę to kupujemy produkt lokacyjny, a nasze pieniądze będą inwestowane. W większości programów na inwestycje idzie jednak śladowy odsetek wpłacanej kwoty. Poza tym wielkość obniżki oprocentowania lub marży nie rekompensuje wzrostu wydatków, spowodowanych wydatkiem na ubezpieczenie. Warto też dokładnie doczytać regulamin i przekonać się w jakich okolicznościach nasze raty będą spłacane przez ubezpieczyciela. Istotne jest także to ile rat za nas spłaci.

Zaciągnąłem kredyt, muszę go spłacać

Co do zasady – oczywiście tak, ale i tu istnieją odstępstwa od reguły. Zdarza się, że nawet wykształceni ludzie zaciągają zobowiązania, bo wprowadzeni zostali w błąd lub nie do końca zrozumieli zapisy umowy pomiędzy nimi, a bankiem. Jeśli był to kredyt konsumencki, mają 14 dni od daty odstąpienia od niego. Należy wtedy zwrócić bankowi pieniądze oraz odsetki za okres, przez który były one udostępnione i nie trzeba nawet podawać przyczyn swojej decyzji. Przy kredycie hipotecznym takie prawo nie ma jednak zastosowania. Można za to wcześniej spłacić kredyt, ale w takim przypadku musimy liczyć się z prowizją, jaką będziemy musieli za to zapłacić. Prowizja za wcześniejszą spłatę nie może jednak przekraczać poziomu 1 proc. zaciągniętej kwoty w przypadku, gdy okres między dniem spłaty kredytu a określonym w umowie terminem spłaty przekracza rok. Jeśli nie, prowizja to maksymalnie 0,5 proc. pożyczonej kwoty. To i tak dużo mniej niż odsetki.

Nie mam aż tyle na ratę, to koniec

Spokojnie. Od kredytu nie odstąpisz, bo już za późno. Skoro nie masz na ratę, to z oczywistych względów nie masz również na wcześniejszą spłatę. Ale możesz kredyt refinansować, czyli mówiąc wprost: wziąć kredyt, by spłacić kredyt. To rozwiązanie oczywiście droższe, ale lepsze od bankructwa. Co prawda de facto zapłacimy za to w efekcie więcej, ale w dłuższym okresie, więc kolejne raty nie będą tak obciążające dla budżetu.

Dla banku bardzo ważne jest to, czy kredyt był dotychczas regularnie spłacany. Jeśli większych kłopotów nie było, poszuka możliwości, która pozwoli mu nadal na nas zarabiać. Jeśli nie uda się jednak zmienić kredytu w banku, w którym kredyt jest spłacany, konkurencyjne placówki na pewno chętnie podejmą rozmowy, a często zrezygnują nawet z prowizji, by zachęcić do korzystania z ich usług.

Muszę wziąć kredyt w banku, bo gdzie indziej?

Oczywiście nie polecamy placówek parabankowych, w których oprocentowanie roczne sięga niebotycznych poziomów, ale warto zastanowić się czy aby na pewno kredyt hipoteczny jest niezbędny. Pod wpływem reklam kredyt wydaje się na pierwszy rzut oka fantastycznym rozwiązaniem, które pozwala spełniać marzenia. Problem w tym, że potem przez lata trzeba będzie za to płacić. Może więc lepiej najpierw przez kilka lat zacisnąć zęby i odłożyć jak najwięcej pieniędzy, a potem brakującą kwotę pożyczyć od najbliższych, albo ewentualnie wziąć dużo mniejszy kredyt dzięki wkładowi własnemu?

10 komentarzy

  • SlawekP

    Ja wybrałem EHIP. Jest to lepsze rozwiązanie niż Open Finance i NOTUS. Tam byłem i zaproponowali wyższe raty niż jak bezpośrednio przez EHIP brałem.

  • oni-30

    Jesteśmy w takiej samej sytuacji jak większość tutaj. Albo mieszkanie dla młodych albo nici z własnego mieszkania.

  • agata

    my się niestety na MdM nie łapaliśmy więc trzeba było znaleźć inne rozwiązanie. znajomi podpowiedzieli nam skok chmielewskiego i faktycznie tam się udało dostać kredyt hipoteczny, a umowa jest bardzo korzystna.

    • Zorientowany

      Agatko, co Ty bredzisz. Nie ma możliwości na korzystną umowę kredytową w instytucjach pozabankowych, a SKOK taką właśnie jest. Oczywiście to nie żaden Amber Gold, ani nawet Provident, ale bez przesady – oprocentowanie jest tam znacznie wyższe niż w bankach i nie ma co udawać, że jest inaczej. Coś za coś – nie masz zdolności kredytowej, to płacisz lichwę podwójnie.

    • broker Finansowy

      Zgadzam się z poprzednikiem… ale jest na to lekarstwo, mogę pomóc Ci w zrobieniu refinansu na tym kredycie i być może uda się zarobić Dla was kilkadziesiąt tysięcy.
      poniżej dane kontaktowe do mnie:
      Rafał Kapuściński 790-202-373

  • Basia

    My gdyby nie kredyt nigdy chyba nie kupilibyśmy mieszkania. Myślę, że nie jesteśmy jedyni. Rozważaliśmy różne opcje kredytowe. W końcu zdecydowaliśmy się na Skok Chmielewskiego, bo zaoferowali nam najlepsze warunki.

  • Przemek

    W moim przypadku zostaje tylko kredyt wiadomo mam coś odłożone ale wykończyć i wyposażyć mieszkanie trzeba a to kosztuje. Pytanie gdzie cie nie zjedzą tylko na dobrych warunkach pożyczą.

  • Sławoj

    Nie, no pewnie że można się mądrzyć jak to łatwo odłożyć, ale wyobraź sobie, że dla młodych ludzi średnia krajowa to na początu pracy jest marzenie. Jestem po politechnice wprawdzie nie eti, ale kierunek techniczny i znalezienie pracy to żaden problem, ale znelezienie pracy z aporządną wypłatę to już prawie wyczyn. Wszędzie takie same głodowe stawki, że przy skromnym życiu nie mam szans na odkładanie i mieszkanie dla młodych to dla mnie jedyna szansa na coś własnego nawet jak spłacę za 20 lat. Takie są realia kolego.

  • Antykredyt

    Zastanówcie się czy opłaca się brać kredyt w banku. Przecież mieszkanie na początek można kupić za 150 tys. zł. Oczywiście mówię o małej kawalerce. Zakładając, że jak ktoś jest zdeterminowany to w kilka lat odłoży 50 tys. zł, to resztę na prawdę można pożyczyć od rodziny. I nie byłoby siekiery nad głową przez 30 lat…

    • Jak to się robi?

      Gratuluję rodziny, ale wyobraź sobie, że nawet 100 tys. zł to dla wielu rodzin bardzo duży wydatek. Poza tym kto zgodzi się na spłaty przez 20 lat? No chyba, że masz bogatą rodzinę, ale zapewniam, że dla więksości kredyt hipoteczny to jedyne rozwiązanie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>